O stawaniu się sobą…

Człowiek jest mieszaniną pychy i nikczemności, wielkości i nędzy; pragnie cnoty, a służy grzechowi; pragnie trwałego szczęścia, a goni za chwilowymi rozkoszami; pan ziemi i nędzny robak.

Autor: Blaise Pascal

maskaKim jestem?

 Pytanie, na które wydaje nam się że znamy odpowiedź, wcale nie jest tak trywialne jak moglibyśmy sądzić. Gdyby ktoś kazał Ci poczuć sedno swojego istnienia, to czy czułbyś że jesteś małą istotą zamkniętą we własnej głowie tuż za oczami? A może granicą pomiędzy ja i nie-ja byłaby Twoja skóra? Albo może jesteś tylko swoim ciałem? A co z umysłem?

Dylematami związanymi z zagadką jaką jest dualizm ciała i umysłu zajmowało się wielu wielkich myślicieli, z Kartezjuszem na czele, jednak moją uwagę przykuł Wilber, który w swojej książce „Niepodzielone” wyodrębnił granice tożsamości w ramach których każdy z nas definiuje kim tak naprawdę się czuje.

Wyliczył kolejno granicę skóry, jako tą najpowszechniej rozpoznawaną granicę pomiędzy ja i nie-ja. Następnie granicę wewnątrz organizmu, która będzie bliska tym, którzy na pytanie „Czujesz, że jesteś ciałem, czy też czujesz, że posiadasz ciało”? będą skłonni twierdzić że ciało należy do nich. Jako ostatnią, linię graniczną związaną z tzw. zjawiskami transpersonalnymi, oznaczającymi, że pewne procesy zachodząc w jednostce, równocześnie w jakimś sensie wykraczając poza nią, czyli ją transcendentują. Według Wilbera utożsamiamy się z mniej lub bardziej adekwatnym mentalnym autowizerunkiem oraz związanymi z nim procesami intelektualnymi i emocjonalnymi. To co akceptujemy jako część nas, nazywa „personą”, natomiast niechciane aspekty naszej duszy stają się „cieniem”.

Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.

Przywołuje to na myśl Jungowską Personę-maskę, którą nosimy na co dzień, aby nie dopuścić do tego, aby inna maska – Cień – nie ujrzała światła dziennego. Jedno jest wspólne – wyznaczając granicę pomiędzy tym, czym chcę i tym czym nie chcę być, jasno określam swoją tożsamość. Jednak aby móc pozwolić sobie na luksus samookreślenia, należy pozwolić sobie dojrzeć do tego aby stać się autonomiczną osobowością. Człowiek nie rodzi się z gotową receptą na siebie, według której wystarczy zmieszać odpowiednie składniki, tak aby otrzymać w pełni ukształtowaną i jedyną w swoim rodzaju jednostkę. Kształtowanie się tożsamości jest dynamicznym procesem, który podlegając ciągłym wpływom czynników zewnętrznych wciąż przekształca się, przechodząc w kolejne stadia.

Ewolucję samoświadomości oraz stadia związane z rozwojem tożsamości rozłożył na czynniki pierwsze Erikson, wyodrębniając osiem faz w procesie tworzenia się dojrzałej tożsamości. Według słów Eriksona „wszystko co się rozwija, ma podłoże, i z tego podłoża wyłaniają się poszczególne części, przy czym każda część ma swój czas szczególnej dominacji, dopóki nie wyłonią się wszystkie części, tworząc funkcjonalną całość”. Zgodnie z tym, to kim w tym momencie jesteśmy wynika z tego kim byliśmy. Pomimo tego, że w okresie dorastania przechodzimy najbardziej spektakularny ze wszystkich wymienionych przez Eriksona kryzysów – kryzys tożsamości, to nie możemy zapominać o tym, że kształtuje nas nasza przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość. Wpływ na nas naszej własnej przeszłości jest oczywisty, teraźniejszość uosabiają wszystkie czynniki środowiskowe z którymi mamy do czynienia na co dzień, natomiast nasza przyszłość, a raczej to, w jaki sposób na nią się zapatrujemy ma znaczący wpływ na naszą osobowość, poprzez kształtowanie w nas samych pewnych schematów zachowań. Otóż wyobraźmy sobie niestrudzonego optymistę, który tak mocno jest przeświadczony o tym, że jego życie jest jednym wielkim wygranym losem na loterii. Taki człowiek jest przekonany o tym, że bez względu na to jak złowróżebne będą przesłanki, za każdym razem odniesie sukces i jego działania zakończą się powodzeniem. Mózg takiego optymisty, w trakcie dogłębnej analizy przyszłych wydarzeń wyprodukuje tyle endorfin, że zaspokoi całkowicie zapotrzebowanie na hormon szczęścia, jednocześnie hamując wszelkie ewentualne procesy motywujące do działania, w wyniku czego nasz optymista będzie wciąż spoglądał na świat przez różowe okulary, nie robiąc nic.

Kiedy umysł jest uległy i plastyczny jak bezmiar oceanu, chętnie, jak on, przybiera kształt swego otoczenia.

Proces stawania się sobą nigdy się nie kończy, ponieważ naszą osobowość kreuje upływ czasu, środowisko w jakim żyjemy oraz czy tego chcemy czy nie, geny przekazane przez rodziców. Zjawisko poczucia odrębności doświadczane jest już w okresie niemowlęcym, po którym szybko następuje zrozumienie własnej stałości oraz dostrzeżenie że poza byciem aktorem, każdy z nas jest również sprawcą w otaczającym świecie. Świadomość „ja” krystalizuje się od określania siebie poprzez właściwości fizyczne do cech bardziej abstrakcyjnych. Co ciekawe w okresie dorastania następuje całkowita reorganizacja niedojrzałej tożsamości pod kątem przyszłej tożsamości płciowej, zawodowej i ideologicznej. Nie jest to jednak koniec procesu, ponieważ role, które zostały dla nas przygotowane do odegrania przez życie spowodują, że niejednokrotnie zadamy sobie pytanie kim się staliśmy…

O mnie Dominika Wrońska

Jestem psychologiem i terapeutą EEG-biofeedback. Fascynuje mnie mózg z jego niesamowitymi możliwościami. Najbliższy moim przekonaniom jest nurt poznawczo-behawioralny, ponieważ nie pozostawia miejsca na domysły, a wszystkie wnioski opiera na mierzalnych faktach. Prywatnie jestem mamą Laury oraz Leo, którzy stanowią dla mnie niesamowitą inspirację i każdego dnia uczą mnie perfekcyjnej organizacji czasu.

  • SZA

    aż mnie zainsporowałaś do przeczytania o Erikksonie i jego fazy w procesie tworzenia świadomości 🙄

    wracając do tematu, z jednej maski zakłada się kolejną, z jednego wzroca w kolejny wzorzec 😉

  • Przemek

    Normalnie Gąbrowiczem zaleciało 🙂
    Z tymi maskami to się zgodzę, ale te maski to nie prawdziwi my… to tylko pozy pokazywane w kontaktach z ludźmi i różnią się w zależności od bliskości z poszczególnymi osobami. Natomiast jaka maska się ostanie w środku naszej głowy, jak zostajemy sami na pustyni?
    ciekawy artykuł….

  • Podoba mi się wpis! „Proces stawania się sobą nigdy się nie kończy…” piękne to i prawdziwe! pozdrawiam! 🙂

    A ja chciałam poinformować, że nominowałam Cię do zabawy LIEBSTER BLOG AWARD 2015. Zapraszam do wzięcia udziału. Więcej informacji: http://metamorfozaumyslu.pl/nominowana/

    • Dominika Wrońska

      Cieszę się, że wpis Ci się spodobał 🙂

      Jeszcze raz dziękuję za nominację 😉

      Pozdrawiam!

  • harrylee

    chyba nie jesteśmy w stanie nie zakładać masek. Najważniejsze to być świadomym, że takie istnieją i w której aktualnie się znajdujemy

    • Dominika Wrońska

      Maski nie są takie złe jeżeli zawsze będziemy pamiętać że dopiero pod nimi kryje się prawdziwe JA. Dziękuję za Twój komentarz i pozdrawiam!

  • Dziękuję za przypomnienie tego wpisu na facebooku. Dopiero dziś Panią odkryłam i szczególnie ważne jest dla mnie to co pisze Pani o stałym tworzeniu się tożsamości i to, że nawet nasze postrzeganie przyszłości ma na to wpływ. Czyli tym bardziej trzeba uważać, jakimi informacjami „karmimy” nasz mózg. Czy nie zahacza to o psychologię pozytywną? Jest ona mi bliska, mimo, że nie jestem ekspertem w tej tematyce.

    • Dominika Wrońska

      Oczywiście, że jest to powiązane z psychologią pozytywną, ponieważ jednym z jej kluczowych filarów jest wydobywanie własnego potencjału i pielęgnowanie posiadanych cnót, czyli w pewnym sensie kształtowanie własnego JA. Psychologia pozytywna fascynuje mnie już od dłuższego czasu, dlatego cieszę się że Pani tutaj trafiła 🙂 Pozdrawiam!