Zima na ramiona moje spadła, niewinnością, białym płaszczem…

            Niestety pomimo tego, że zgodnie z kalendarzem już od prawie tygodnia cieszymy się wiosną, to widok za oknem pasuje raczej do świąt Bożego Narodzenia niż do Wielkanocy. Jeżeli wierzyć prognozom, to ta tendencja ma utrzymać się jeszcze co najmniej dwa tygodnie. Jak taka sytuacja wpływa na nasze samopoczucie? Co dzieje się z naszym nastawieniem do życia i motywacją?

winter_spring

Zapewne nie obce jest Wam pojęcie depresji i myślę że większość z Was uzna że termin ten ich nie dotyczy. Jednak czasami bywa tak, że nawet z pozoru tak błaha sytuacja jak przedłużająca się w nieskończoność zima może wywołać u nas obniżenie nastroju, które powoduje znaczne obniżenie poziomu naszej motywacji, w wyniku czego spada nasza skuteczność niemal na każdym polu – w pracy, w domu, na uczelni.

Jak to działa? U większości ludzi sprawa wygląda tak, że lepiej nam się pracuje, myśli, tworzy i działa w okresie wiosny, lata i wczesną jesienią, ponieważ mamy wówczas lepszy dostęp do dużej ilości słońca, więcej czasu spędzamy na świeżym powietrzu i co za tym idzie jesteśmy automatycznie bardziej aktywni fizycznie. Te wszystkie składniki wpływają na stan naszego ogólnego samopoczucia. Natomiast niektórzy z nas są szczególnie wrażliwi na zmiany pór roku. Takie osoby z pewną regularnością odczuwają znaczne obniżenie nastroju i wpadają w tzw. „dołek” każdej zimy. Zjawisko to nazywamy sezonowym zaburzeniem afektywnym ( z ang. SAD – seasonal affective disorder) i zdecydowanie jest to coś poważniejszego niż zwykłe obniżenie nastroju. Częściej występuje w rejonach podbiegunowych a prawie wcale w tropikach – zależy to oczywiście od ekspozycji słonecznej. Etiologia zjawiska nie jest znana, niektóre teorie widzą przyczyny w problemach neuroprzekaźnictwa oraz w zaburzonych cyklach okołodobowych. W obecnej sytuacji przedłużającej się zimy, osoby przejawiające tendencje do popadania w stany depresyjne właśnie w tym okresie mogą czuć się wyjątkowo przygnębione.

Jak sobie radzić z niekończącą się zimą? Oczywiście jeżeli zauważymy u siebie objawy takie jak uczucie smutku, obniżoną aktywność czy nadmierną drażliwość to nie oznacza to jednoznacznie depresji (nie polecam autodiagnozy), ale dobrze jest spróbować poprawić swoje samopoczucie. Ponieważ problemem jest tutaj mała ilość światła słonecznego, którym możemy cieszyć nasze oczy, dobrze jest poddać się fototerapii – czyli leczeniu białym światłem widzialnym za pomocą specjalnych lamp do fototerapii lub koloroterapii. Innym rozwiązaniem często stosowanym profilaktycznie jest planowanie urlopu właśnie w tych miesiącach i wyjazd do krajów które charakteryzują się dużym nasłonecznieniem w miesiącach listopad-marzec. Jeżeli budżet domowy lub napięty harmonogram w pracy nie pozwala nam wyrwać się na tydzień do Egiptu. Ciekawą opcją mogą okazać się komnaty solne, które udostępniają zabiegi lecznicze trwające 45 min, zgodnie z opisami dostępnymi w internecie zastępujące 3 dniowy pobyt nad morzem. Ważne jest również dbanie o sprawność swojego ciała, ponieważ przemęczenie jest bardziej dotkliwie odczuwane właśnie zimą, dlatego dobrze jest pomyśleć o odpowiedniej formie aktywności – to może być cokolwiek, basen, joga, samodzielna gimnastyka w domowym zaciszu, byleby tylko ruszyć szanowne cztery litery z kanapy i oderwać się na godzinę od laptopa. Jeżeli te metody nie przenoszą rezultatu i odczuwacie obniżony nastrój oraz macie problemy ze snem nieprzerwanie przez dwa tygodnie, to lepiej skonsultować się z lekarzem w tej sprawie.

Dla tych, którzy chcieliby nauczyć się jak wyposażyć siebie lub osobę bliską w mechanizmy walki z depresją polecam: „Pokonaj depresję, stres i lęk, czyli terapia poznawczo-behawioralna w praktyce” Stephen’a Briers’a.

A na zakończenie dużo słońca życzę 🙂

O mnie Dominika Wrońska

Jestem psychologiem i terapeutą EEG-biofeedback. Fascynuje mnie mózg z jego niesamowitymi możliwościami. Najbliższy moim przekonaniom jest nurt poznawczo-behawioralny, ponieważ nie pozostawia miejsca na domysły, a wszystkie wnioski opiera na mierzalnych faktach. Prywatnie jestem mamą Laury oraz Leo, którzy stanowią dla mnie niesamowitą inspirację i każdego dnia uczą mnie perfekcyjnej organizacji czasu.