Nieskończona wolność… – co się dzieje gdy mamy za dużo wolności?

„Geniusz ludzki może oddychać swobodnie tylko w atmosferze wolności.” John Mill.

Mądrych i fajnych cytatów o wolności można mnożyć w nieskończoność. Wolność to słowo, stan, emocja, wymiar – dla każdego z nas co innego. Dzisiaj nie będę skupiał się na definicji, chciałbym poruszyć inny temat: granic wolności.

wolność eagle

Gdy słyszę wolność, wyobrażam sobie przestrzeń, najprawdopodobniej szczyt zielonego pagórka z którego mam rozpościerający się widok na okolicę. Z zapartym tchem delektuję się nim i zanurzam. To moje pierwsze skojarzenie, druga myśl to czym więcej wolności tym lepiej. Po co mi tyle biurokracji, norm, obowiązków, szablonów? Nie lubię ciasnoty i duszności, najlepiej by w sumie granic wolności było jak najmniej.

Tak sobie myślę, a co się stanie gdy otrzymamy zbyt wiele wolności?

Odpowiedzią na to jest ANOMIA. Anomia powstaje gdy mamy zbyt dużo wolności i nie umiemy sobie z nią poradzić. Anomia w dużym skrócie to brak norm. Psycholog Jonathan Haidt opisuje to tak:

„Nie ma jasnych reguł, norm ani wartości. W społeczeństwie takim ludzie mogą robić wszystko na co maja ochotę. Ale przy braku standardów człowiekowi trudniej znaleźć coś co chciałby robić. Anomia budzi niepokój i poczucie braku korzeni. (…)

Społeczeństwo w stanie anomii nie potrafi wytworzyć spójnego systemu norm i wartości, który stanowiłby dla jednostek klarowne wytyczne działań. Jednostka egzystująca w takim społeczeństwie odczuwa niepewność i zagubienie.”

„W 1960 roku narodził się ruch precyzowania wartości. Polegał on na zaprzestaniu nauczania zasad i wartości moralnych. zamiast tego zaczęto uczyć dzieci w jaki sposób maja poszukiwać własnych wartości zalecając nauczycielom by nie narzucali nikomu żadnych standardów etycznych. Chociaż dążył do chwalebnego celu integracji, tolerancji, przyniósł pewien niezamierzony skutek – odcięcie dzieci od żyznej gleby tradycji, historii i religii które kreowały koncepcję cnoty, etyki, moralności.”

Jak pokazują najnowsze badania (te co docierają do Polski z lat 2006-2008 😉 nadmierna wolność może wywoływać dużo rezultatów negatywnych. Oprócz lęków, zagubienia, nie ma jasnej, klarownej mapy co jest ważne, dobre, potrzebne, a w rezultacie mało kto wie jak żyć szczęśliwie i czym się kierować.

Często słyszę mantrę „dziecko samo wie co jest dla niego najlepsze” albo mantrę coachingową „klient ma odpowiedź w sobie i sam znajdzie dla siebie najlepsze rozwiązanie” wywołuje to we mnie mieszane uczucie. Bo z jednej strony cenię wolność i swobodę innych ludzi i nie chcę nikomu nic narzucać, a z drugiej przy pomocy badań psychologicznych jasno widać, że my jako ludzie potrzebujemy granic, czy punktów wytycznych. Bardzo trudno nam funkcjonować bez granic, które wskazują nam jak żyć i co robić, a także informują nas co da nam szczęście.  Niestety obecny trend w w kulturze zachodniej, to pewnego rodzaju połączenie „róbta co chceta”  z „odpowiedź jest w Tobie” i „jesteś wyjątkowo-specjalny”.  Takie postępowanie prowadzi w wielu sytuacjach do zagubienia, czy braku odczuwania szczęścia. Dlatego czasem każdemu sugerowałbym określanie swoich, jasnych granic, które ułatwią funkcjonowanie czy okiełznają naszą wyidealizowaną i romantyczną wolność.

Dla pogłębienia tematu polecam książkę pt: „Szczęście”  Johnatan Heidt

O mnie Pawel Wroński

z wykształcenia ekonomista. Jego fascynacja rozwojem osobistym doprowadziła do tego, że uzyskał Certyfikat Coacha Biznesu oraz Międzynarodowy Certyfikat ACC w International Coach Federation. Nigdy nie osiada na laurach więc obecnie zgłębia tajniki języków programistycznych. Jest osobą bardzo kreatywną, upartą, „zadaniową” – nie spocznie dopóki nie ukończy rozpoczętego projektu.