Autostrada do szczęścia

Raz na jakiś czas słyszę, o magicznej ale w pełni realnej drodze prowadzącej do szczęścia. No cóż, kto z nas nie chciałby być szczęśliwy? Może istnieje jakaś droga na skróty? Nieodkryta?

szczescie

Pierwszy raz o autostradzie prowadzącej do bardzo szybkiego rozwoju i szczęścia usłyszałem około 15 lat temu. Mój kolega dał mi książkę i powiedział, że ta książka została napisana przez mistrza duchowego i jest prawdziwą autostradą w rozwoju osobowości i duszy. Nigdy wcześniej nie myślałem, że może istnieć taka autostrada. Sama myśl o tym mnie bardzo podekscytowała i tak oto wkroczyłem w świat krija jogi. Książkę przeczytałem, zapisałem się na warsztaty i po dwóch dniach warsztatów miałem 39 stopni. W rezultacie trzeciego dnia już na warsztaty nie poszedłem. No i co z tym szczęściem, rozwojem? – pomyślałem. Oczywiście znajomi mówili że to krija joga tak na mnie podziałała, że aż zachorowałem. To tak zwane czyszczenie karmy. Jako realista, raczej wkładam to między bajki. Niestety szczęścia nie doznałem. Pomyślałem, że jeśli to ma być autostrada to chyba dla ślimaków i od tego czasu zwracam uwagę gdy ktoś głosi lub pisze o super skuteczności pewnych technik, środków. Czerwone światełko zapala się w mojej głowie gdy ktoś niekoniecznie nazywa to autostradą, ale czymś co lepszego nie mogło mnie w życiu spotkać.

Nie tak dawno święciła sukcesy książka pt. „Sekret” gdzie sprzedawano idee wizualizacji, bycia szczęśliwym i to na wyciągnięcie ręki – wystarczy tylko skorzystać z prawa przyciągania i przyciągnąć to czego się pragnie. Miłość, zdrowie, pieniądze – proszę bardzo! Książka sprzedała się w wielomilionowym nakładzie, został nagrany film, nowe warianty Sekretu się pojawiły i jak na razie ilość milionerów na świecie nie urosła, oprócz jednego autora, sprzedawcy marzeń. Ale zastanówmy się, co z punktu naukowego, badawczego pomaga? Odpowiedź znalazłem w książce psychologa Jonathan’a Haidt’a pt. „ Szczęście. Od mądrości starożytnych po koncepcje współczesne”. Wyróżnia trzy skuteczne drogi do szczęścia:

 

NazwaAntydepresantyPsychologia poznawczo-behawioralnaMedytacja
Szybkość efektu działaniaBardzo szybkie. nawet 1 miesiącŚrednioterminowe, minimum 1 rok, choć często mówi się o 3-6 lat.Długoterminowe, wymaga często wielu lat, a także zmiany sposobu życia.
Działanie po zaprzestaniuEfekt jojo brak zażywania, powoduje bardzo szybki powrót do punktu wyjścia, choć nie we wszystkich przypadkach.W zależności od długości terapii, zmiany średnio i długoterminowe.W zależności od długości praktyk, częstotliwości zmiany długoterminowe.
KosztyW zależności od leku, lekarza, braku dotacji od 50 do 600 zł miesięcznie.Terapia kosztuje średnio 150 zł za 45 minutową wizytę. Koszt miesięczny min.. 300 - 600 zł.Teoretyczny brak kosztów finansowych. Niektóre techniki są płatne np. Krija Joga 300 zł, medytacja transcendentalna 2900 PLN, Technika uważności koło 400 zł warsztat.
Zalety/WadySzybkość i skuteczność, poprawiają samopoczucie większości pacjentów. Wady nie zmieniają nawyków, świadomości.Skuteczność wysoka, niestety nie dla każdego, potrzeba dużo samodyscypliny.Nie dla każdego wymagają dużej samodyscypliny, wglądu. świadomości, oraz systematyki.

Antydepresanty działają można powiedzieć najszybciej, najskuteczniej i bardzo krótkim okresie czasu. Są łatwe do zażycia, zdobycia. Nie trzeba się wysilać. Problemem jest to że raczej nie zmieniają naszego sposobu myślenia, nastawienia długoterminowo, a jedynie zmniejszają negatywne doznania teraźniejszości. Do tego wiele z nich ma pewnego rodzaju efekty uboczne. W skrócie trzeba brać by działały, jak przestanie się brać to mamy spore prawdopodobieństwo powrotu do punktu wyjścia.

Terapia poznawczo-behawioralna jest bardzo skuteczna z pacjentem który chce pracować nad sobą, chce zmian, chce uzyskać narzędzia, które pomogą mu sprawnie funkcjonować. Techniki poznawczo-behawioralne to właśnie takie narzędzia, które pomagają zwalczać depresję, stres, lęk i tym podobne, a tym samym zbliżają do osiągnięcia upragnionego szczęścia. Natomiast nie jest to metoda tak szybka jest antydepresanty, może zająć miesiące a nawet lata w zależności od przypadku i wymaga dużego zaangażowania, ponieważ cechą charakterystyczną tej terapii są zadania domowe, które później omawia się na sesji. Dlatego technika ta może być demotywująca, bo wymaga by ciągle badać, sprawdzać. Wiele osób nie czuje potrzeby takiego zagłębiania w swoje sprawy, a także nie ma na tyle siły by poświęcać miesiące na poprawę swojego samopoczucia.

Medytacja. Tu mamy setki odłamów od różnych jog ciała, po kontemplacje, oddech, uważność czy wybaczanie. Ogólnie dla każdego z nas medytacja będzie czymś innym, ta najbardziej skuteczna to oddechowa połączona z uważnością. Oczywiście dużo zależy od osobowości, człowieka. Niestety medytacja zajmuje lata, a czy osoba pracująca w korporacji po 10h dziennie, na diecie z kawy ma na to czas i energię? Samo dojechanie na medytacje przez pół miasta w korkach, czy szukanie miejsca do zaparkowania może spowodować więcej doznań negatywnych niż medytacja pozytywnych…

Ostatnio z czytanych książek temat autostrady szczęścia powrócił w technice uważności, oraz w technice wybaczania. Gdzie z każdą kolejną kartką, mnożą się rozdziały wybacz sobie samotność, nadwagę, bądź uważny w związku, pracy, w teraźniejszości. Do tego często słyszę o coachingu który jest też autostradą do szczęścia, ba nawet są badania które dowodzą poprawę wydajności pracy o 3000% poprzez coaching. Jak to zmierzyli – nie wiem.

Tak więc na ten moment, po setkach książek, warsztatów umiem wymieć trzy drogi przybliżające do szczęścia, działające z różną mocą i skutecznością. Nie spotkałem jeszcze narzędzia czy techniki w pełni holistycznej, szybkiej, sprawnej, która radziła by sobie z naszą psychiką, emocjami i fizycznością. Z reguły większość z nas ma tendencje do powrotu do starych nawyków, czy nie ma wystarczającej siły, konsekwencji by przekroczyć pewien punkt krytyczny samego siebie. Gdy tylko słyszę o autostradzie i wszechstronności techniki zapala mi się żółte światło. Gdy ktoś szuka zielonego światła, doradzę konsekwencje w działaniu i podjętych decyzjach, a także odpuszczenie perfekcyjności czy po prostu cieszenie się tym co mamy. Lato! Cóż więcej nam potrzeba?

O mnie Pawel Wroński

z wykształcenia ekonomista. Jego fascynacja rozwojem osobistym doprowadziła do tego, że uzyskał Certyfikat Coacha Biznesu oraz Międzynarodowy Certyfikat ACC w International Coach Federation. Nigdy nie osiada na laurach więc obecnie zgłębia tajniki języków programistycznych. Jest osobą bardzo kreatywną, upartą, „zadaniową” – nie spocznie dopóki nie ukończy rozpoczętego projektu.