Nie musisz być alfą i omegą – jesteś matką

Wyobraź sobie, że właśnie wróciłaś ze szpitala ze swoim ukochanym maleństwem, na które tak długo czekałaś. Ta sytuacja może już być dla ciebie znajoma i możesz teraz uśmiechać się na wspomnienie tych chwil lub możesz w zamyśleniu głaskać się po brzuchu, którego jeszcze nie opuścił jego mały lokator – to bez znaczenia, bo zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku jesteś już mamą. A przed każdą mamą stoją liczne wyzwania, których pojawienia się możesz nie przewidzieć.

WYZWANIE No. 1 Dlaczego tak płacze? Może coś go boli?

Perfekcyjna mama
Perfekcyjna mama

 

Pytania z którymi będziesz musiała lub już mierzysz się od czasu do czasu (niepotrzebne skreślić). Zadawane zazwyczaj przez kobiety należące do najbliższej rodziny i stawiające cię w pozycji wszechwiedzącej. Nie oszukujmy się, tego malutkiego człowieczka też musisz poznać i żadna świeżo upieczona matka nie wie w drugiej dobie życia dziecka dlaczego ono płacze, dlatego metodą prób i błędów eliminuje wszelkie możliwe powody dyskomfortu swojego maleństwa. Nie czuj się niekompetentna jako matka jeżeli nie wiesz wszystkiego w sekundę i nie potrafisz utulić dzieciątka w pierwszej minucie jego płaczu – daj sobie czas aby lepiej się poznać z waszym nowym członkiem rodziny. Umiejętność bycia matką nie jest odgórnie dana, każda kobieta musi nauczyć się nowej roli, a postawy wobec macierzyństwa rozwijają się w trakcie życia kobiety, mając początek we wczesnym dzieciństwie. Dojrzewanie do macierzyństwa kształtuje się poprzez wzory zachowania przekazywane w dzieciństwie przez rodziców, emocjonalne relacje między rodzicami a dzieckiem, stopień rozwoju emocjonalnego. Później istotną rolę zaczynają odgrywać satysfakcja z małżeństwa, sytuacja socjoekonomiczna, przebieg ciąży i stopień lęku odczuwanego przed porodem, subiektywne przeżycie porodu, przebieg połogu i wreszcie możliwość wsparcia ze strony bliskiej osoby.

Dlaczego pada w ogóle takie pytanie? Niemowlęta zostały wyposażone w bardzo silną broń – płacz. To właśnie on pozwala im na przetrwanie, ponieważ wymusza na osobach dorosłych szybką reakcję. Właśnie pytanie „Dlaczego ona/on tak płacze?” ma zmobilizować cię do działania, bo przecież jako matka powinnaś od razu wiedzieć co należy zrobić aby twoje dziecko przestało płakać. Założenie takie wynika z przeceniania tzw. „instynktu macierzyńskiego”, który stereotypowo miałby działać jak szósty zmysł, instrukcja obsługi noworodka i intensywny kurs pierwszej pomocy w jednym. Niestety tak nie jest, a ty nie musisz być alfą i omegą, bo jesteś mamą a nie mamadżerem – specjalistą do spraw wszystkiego.

WYZWANIE No. 2Jeszcze nie siedzi? Moja Rózia siedziała już jak miała 4 miesiące.

Ciśnie mi się na usta sowo „przechwałki”, ale nie do końca oddaje ono sedno problemu, ponieważ „koleżanki i znajome”, które zasypują cię takimi rewelacyjnymi wiadomościami, nie do końca chcą się pochwalić swoimi dziećmi. One chcą podbudować swoje poczucie wartości jako dobrej matki, niestety twoim kosztem. Każde dziecko jest inne, rozwija się w swoim tempie i jakiekolwiek porównania nie mają sensu. Nie tylko dlatego, że nie można porównywać dwóch tak unikatowych cyklów rozwoju, ale również z tego powodu że sporo tych relacji to zwyczajnie nieprawda. Niekoniecznie musi to być celowe fabrykowanie informacji, ale raczej mamy tendencję do wypełniania luk pamięciowych informacjami, które wydają nam się najbardziej prawdopodobne. A pomimo tego, że wydaje nam się że będziemy pamiętać wszystkie „wydarzenia” z życia naszego dziecka, to nie jest to niestety możliwe, ponieważ w okresie niemowlęcym one są bardzo skomasowane i zachodzą jedno na drugie – jeżeli ich nie zapiszesz, to po pewnym czasie wszystko zacznie ci się rozmywać.

Ciekawym zjawiskiem są „trollujące mamy” (moje autorskie określenie 😉 ), które pod pozorem chęci udzielenia rady innej mamie piszą kompletnie nieprzydatne informacje przedstawiające ich dzieci jako geniuszy i tytanów intelektu. Zjawisko to udało mi się zaobserwować na kilka portalach społecznościowych o tematyce rodzicielskiej i przedstawia się to mniej więcej tak:

Pytanie Zatroskanej Mamy: Mój 3-miesięczny synek jeszcze nie podnosi główki. Wydaje mi się że zbyt rzadko kładłam go na brzuszek, ponieważ bardzo tego nie lubi. Czy macie jakieś sposoby na to aby zachęcić dziecko do leżenia na brzuszku?

Odpowiedź Trollującej Mamy: Moja Hania podnosiła głowę już jak miała 2 miesiące, a teraz ma 4 i już siedzi.

Taka informacja nie pomaga w żaden sposób Zatroskanej Mamie, nie rozwiązuje jej problemu, służy tylko poprawie samopoczucia Trollującej Mamy. Zatroskana Mama może poczuć się przez taką próbę „wsparcia” jeszcze gorzej, bo tylko utwierdzi się w przekonaniu że popełniła błąd i zamiast zasięgnąć porady specjalisty, będzie próbowała zaradzić mu na własną rękę.

WYZWANIE No. 3Podajesz mu jedzenie ze słoika? Ja gotowałam zupki, przygotowywałam przetwory na zimę, wyciskałam soki. Przecież w tych słoikach jest sama chemia.

Nie chodzi mi tutaj o kwestie zdrowego odżywiania, bo oczywiste jest że przygotowany własnoręcznie posiłek ze świeżutkich składników, ze sprawdzonego źródła jest najlepszym wyborem, ale o mitologizację twojej roli jako matki. Współczesna matka powinna mieć perfekcyjnie posprzątane mieszkanie, zadbany ogród (jeżeli nie ogród to przynajmniej bujne kwiaty w mieszkaniu oraz na balkonie), przygotowany obiad składający się z trzech dań (gdzie deserem jest w najgorszym przypadku suflet czekoladowy). Posiłkiem dziecka powinna być pierś a w stosownym czasie samodzielnie przygotowywane posiłki skomponowane ze składników specjalnie sprowadzanych dla dziecka. Perfekcyjna mama powinna wyglądać jak milion dolarów o każdej porze dnia i nocy, bez żadnych rozstępów, fałdek, cellulitów czy tym podobnych oznak słabości, powinna ćwiczyć, być fit, mieć ciekawe hobby, które realizuje w czasie wolnym (sic!), być aktywna zawodowo i oczywiście odnosić liczne sukcesy w tej sferze swojego życia. Jasne, że jest to maksymalnie wyolbrzymiony opis, ale tak właśnie działają stereotypy – zawsze będą krzywdzące w jakimś wymiarze. Chodzi mi o to, że nie ma sensu porównywać swoich metod wychowawczych do metod innych, bo to zadziała tak samo jak przy porównywaniu jednego dziecka do drugiego. Ja chętnie piekłabym suflety i codziennie jeździła konno, ale poproszę uprzejmie o rozciągnięcie doby do 48 godzin. Nie dajmy się zwariować, musimy niestety chodzić na kompromisy. Ważne jest to, żeby znaleźć optimum i nie odpuszczać tam, gdzie nie wolno tego robić – jeżeli chcesz podawać dziecku gotowe produkty, to zapoznaj się z ich składem i dwa razy przemyśl całą sprawę. Jeżeli musisz posadzić malca przed telewizorem to ogranicz mu czas tej „zabawy” i zapoznaj się z treściami jakimi będzie bombardowane twoje dziecko. Jeżeli pozyskany w ten sposób czas przeznaczysz na wartościowe chwile ze swoim dzieckiem to zdecydowanie to był dobry wybór, bo to właśnie ciebie ono najbardziej potrzebuje.

WYZWANIE No. 4 Słyszałaś o tej Ance? Wróciła do pracy 1,5 miesiąca po porodzie! Widać to całe „macierzyństwo” jest mocno przereklamowane.

Kochasz swoją pracę, jesteś aktywna zawodowo praktycznie do samego rozwiązania. Pewnego dnia już przestajesz być dwupakiem i masz teraz dwie opcje – albo wracasz albo nie wracasz do pracy. Jeżeli postanowiłaś że chcesz wrócić – bo kochasz to co robisz, albo zwyczajnie sytuacja cię do tego zmusza, to nie pozwól innym ciebie osądzać, bo to jest twoja decyzja. To, że wracasz szybko do pracy, wcale nie oznacza przecież że nie zależy ci na dziecku. Tak samo wygląda sytuacja gdy postanawiasz iść na urlop wychowawczy, bo po urodzeniu dziecka nie wyobrażasz sobie go zostawić z nikim na dłużej. Też masz do tego prawo i to wcale nie oznacza że nie masz ambicji czy aspiracji życiowych. Wychowywanie dziecka to wielkie wyzwanie i praca 7 dni w tygodniu po 24 godziny na dobę.

To okrutne, że ludzie oceniają nas mając do dyspozycji tylko jakiś mały fragment naszej osobowości, naszego życia, naszych wyborów, ale tak to niestety działa, dlatego zanim zaboli nas takie twarde podsumowanie to może warto uświadomić sobie na jak kiepskim materiale zostało ono skonstruowane. Tak jak już to wcześniej napisałam macierzyństwo uczy trudnej sztuki kompromisu. Pamiętaj aby nie rezygnować z siebie, ponieważ tylko szczęśliwa mama wychowa szczęśliwe dziecko.

WYZWANIE No. 5Nie karmisz piersią? Co z ciebie za matka?!

Nie każda kobieta chce i nie każda kobieta może. Zadziwiające jest to ile osób uważa że ma prawo wypowiadać się na taki temat i podejmować decyzję za osobę najbardziej zainteresowaną. Jeżeli rezygnujesz z karmienia piersią to pamiętaj o tym, że nie jest ono tylko źródłem pożywienia ale daje również poczucie bliskości, więc decydując się na butelkę decydujesz się również na dodatkową porcję przytulania, głaskania i całowania 🙂 To że nie karmisz piersią nie określa cię w żaden sposób – nie jest to wyznacznik złej matki, ale kampanie propagujące karmienie naturalne mogą wzbudzać w tobie niepokój. Nie jesteś alfą i omegą – jesteś matką, nie musisz robić wszystkiego w sposób książkowy. Czasami sytuacja wymaga elastycznego podejścia do tematu.

WYZWANIE No. 6To kiedy kolejne? 🙂

Jeżeli masz już plany dotyczące powiększenia rodziny to możesz sobie tą część odpuścić 😉 ten fragment dedykowany jest tym, które albo nie bardzo chcą albo nie bardzo mogą mieć kolejne dziecko tu i teraz w tym momencie. Może być tak, że masz tak złe wspomnienia z porodu, że pomimo szczerych chęci posiadania całej drużyny piłkarskiej małych chłopczyków, po tym pierwszym twój zapał zmalał do zera. Może też być tak, że bardzo pragniesz kolejnego dziecka, ale twoja gospodarka hormonalna postanowiła pokrzyżować ci plany. Jakkolwiek jest nie przejmuj się, ostatnio usłyszałam, że takie pytania zadawane są tylko rodzicom bardzo udanych dzieci – skoro pierwsze jest takie cudne to szkoda nie mieć kolejnych 😉

Potraktuj to wszystko z przymrużeniem oka, ale pamiętaj że nie musisz być perfekcyjna. Twoim głównym zadaniem jest wychować swoje dziecko na dobrego, szlachetnego i szczęśliwego człowieka a może to zrobić tylko zadowolona ze swojego życia mama.

dzień mamy
dzień mamy

O mnie Dominika Wrońska

Jestem psychologiem i terapeutą EEG-biofeedback. Fascynuje mnie mózg z jego niesamowitymi możliwościami. Najbliższy moim przekonaniom jest nurt poznawczo-behawioralny, ponieważ nie pozostawia miejsca na domysły, a wszystkie wnioski opiera na mierzalnych faktach. Prywatnie jestem mamą Laury oraz Leo, którzy stanowią dla mnie niesamowitą inspirację i każdego dnia uczą mnie perfekcyjnej organizacji czasu.