Habituacja

Szczęście – czy pogoń za szczęściem kiedyś się kończy?

Wyobraź sobie, że otrzymujesz cudowne tabletki szczęścia, które powodują że każdego dnia czujesz się szczęśliwszy. W poniedziałek czujesz się już całkiem dobrze – ptaszki ćwierkają za oknem, słoneczko świeci i ciepłymi promieniami głaszcze cię po twarzy. We wtorek jest jeszcze lepiej – szeroki uśmiech nie schodzi z twojej twarzy, już od rana czujesz że to będzie wspaniały dzień! Środa wita cię nieodpartym uczuciem, że możesz wszystko. W czwartek nie idziesz do samochodu ale radośnie podskakujesz, nucąc i wykonując całą sekwencję ruchów „Gdyś radosny i szczęśliwy no to klaszcz…”. W piątek zarażasz już wszystkich swoim cudownym nastrojem, różowe okulary już na stałe przyrosły ci do twarzy, nic nie jest w stanie zmącić twojego szczęścia. W sobotę czujesz, że świat należy do ciebie, możesz przenosić góry, masz mnóstwo energii i tryskasz optymizmem. W niedzielę czujesz się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. A potem znowu przychodzi poniedziałek i wszystko zaczyna się od nowa…

szczęście
szczęście

A może szczęście to jest coś, do czego możemy tylko dążyć. I możemy właściwie nigdy go nie osiągnąć. Choćby nie wiem co. (W pogoni za szczęściem, 2006)

To jak w końcu jest z tym szczęściem? Możemy zwiększać jego poziom w nieskończoność czy jesteśmy skazani na wieczną za nim pogoń?


Daniel Gilbert z Harvard University uważa że odczuwany poziom szczęścia jest względnie stały i niejako genetycznie zaprogramowany. W związku z tym nawet niezwykle istotne wydarzenia życiowe nie są w stanie trwale zmienić tego stanu. Poziom szczęścia zawsze wraca do punktu wyjścia niedługo po zaistnieniu zdarzenia wytrącającego z równowagi (Leśniewska i Filińska, 2011). Zjawisko to określane jest terminem habituacja i bazuje na tym, że ludzie mają tendencję do adaptowania się do nowych warunków, co skutkuje tym, że ich poziom satysfakcji z życia wraca do poziomu sprzed kluczowego zdarzenia stosunkowo szybko po jego zaistnieniu. Bez znaczenia jest rodzaj tego zdarzenia, ponieważ skutek jest taki sam zarówno przy sytuacji pozytywnej jak i negatywnej. Dowodem na to jest przeprowadzone w latach 70 badanie, które wykazało, że poziom satysfakcji z życia u zwycięzców loterii nie odbiegał od satysfakcji z życia wśród ofiar wypadków. Dostępne dane wskazują, że nawet po upływie ponad roku, stałość szczęścia utrzymuje się na poziomie 0,50-0,70 (w skali 0-1) w zależności od wymiaru szczęścia oraz rodzaju populacji (Diener, 1984, Palmore i Kivett, 1977, za: Czapiński, 1994). W dłuższej perspektywie czasowej stałość szczęścia jest znacznie większa, jednak łagodna, eksperymentalna zmiana nastroju powoduje krótkotrwałą zmianę poczucia szczęścia (McCrae i Costa, 1988, Kozma i in., 1990). Według Schwarz i współpracowników (1987), na sytuacyjne zmiany nastroju wrażliwsze jest globalne poczucie zadowolenia z życia niż z poszczególnych jego dziedzin (Czapiński, 1994). Czapiński (1994) twierdzi, że ważne wydarzenia pociągające za sobą względnie trwałe pozytywne konsekwencje, już po upływie kilku miesięcy nie pozostawiają żadnych śladów w zakresie różnych wymiarów szczęścia.

habituacja
habituacja

Dyrdal i Lucas (2010) zwracają również uwagę na to iż ludzie oczekujący pozytywnego wydarzenia wykazują zwiększony poziom szczęścia, który znacząco obniża się zaraz po jego zaistnieniu (za: Dyrdal, Røysamb, Nes, Vittersø, 2011).  Może to być powiązane z tzw. hipotezą hedonistycznego kołowrotu, która zakłada, że jakkolwiek zmieni się twoje życie, zmienią się też odpowiednio kryteria, z którymi porównujesz obecny stan, i w związku z tym ogólny bilans doświadczeń emocjonalnych oraz ocen zostanie taki sam jak przed zmianą (Haidt, 2007).

hedonistyczny młyn
hedonistyczny młyn

Niektórzy badacze twierdzą że zjawisko habituacji powstało w wyniku ewolucji aby zapewnić nam przetrwanie. Szybkie przyzwyczajanie się do sytuacji sprawiających przyjemność było cechą adaptacyjną naszych przodków, myśliwych i zbieraczy, ponieważ ludzie, którzy przyzwyczajali się do przyjemności płynących ze zdobywania lepszego pożywienia czy schronienia, podlegali naturalnej selekcji. (Buss, 2000; Frederick, Lowenstein, 1999, za: Carr, 2004).

Dodatkowo komplikuje sprawę pogląd popularny wśród części badaczy, że każdy z nas posiada genetycznie zakodowany tzw. styl afektywny, co oznacza, że jesteśmy od urodzenia albo optymistami, albo pesymistami. Najświeższe badania wykazują, że nie tylko geny silnie determinują nasz średni poziom poczucia szczęścia, ale również większość czynników zewnętrznych nie wywiera istotnego wpływu na to, w jakim stopniu czujemy się szczęśliwi (Haidt, 2007). Nie oznacza to jednak, że sytuacje jakich doświadczamy nie wywierają na nas zupełnie wpływu, ponieważ nasz wrodzony styl afektywny jest jedynie pewną tendencją. Haidt porównuje to do termostatu, który może być stale ustawiony w okolicach 15 stopni w przypadku osób skłonnych do depresji, lub 25 stopni w przypadku niepoprawnych optymistów. Jednak jest to jedynie pewien zakres „temperatur”, a nie wartość stała. To, czy nasza „temperatura” znajduje się w dolnej czy górnej granicy przedziału, zależy od wielu czynników zewnętrznych (Haidt, 2007).

A Twój termometr ile stopni pokazuje?
A Twój termometr ile stopni pokazuje?

Podobnie sprawę widzi Czapiński (1994), który twierdzi, że „człowiek czerpie tym więcej satysfakcji z pracy, wypoczynku, kontaktów z dzieckiem, żoną czy innymi ludźmi, im bardziej radosną i optymistyczną ma „naturę””. Osoba taka charakteryzuje się nie tylko optymistycznym stylem wyjaśniania, ale również wysoką samooceną, która jest względnie stała, ale przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazują, że zwiększenie poczucia własnej wartości może nastąpić w krytycznych punktach dorosłego życia, takich jak ukończenie studiów, ślub, zmiana pracy czy przeprowadzka (Carr, 2004).

szczęście jest drogą
szczęście jest drogą

Oczywiście jak to zwykle w psychologii bywa, istnieje inne grono badaczy, które ma na ten temat kompletnie odmienne zdanie i sądzą, że poziom szczęścia można w pewnych granicach sukcesywnie zwiększać 🙂

A jakie są Twoje odczucia? Masz jakieś swoje sprawdzone sposoby aby poczuć się lepiej? Jesteś urodzonym optymistą czy pesymistą?

O mnie Dominika Wrońska

Jestem psychologiem i terapeutą EEG-biofeedback. Fascynuje mnie mózg z jego niesamowitymi możliwościami. Najbliższy moim przekonaniom jest nurt poznawczo-behawioralny, ponieważ nie pozostawia miejsca na domysły, a wszystkie wnioski opiera na mierzalnych faktach. Prywatnie jestem mamą Laury oraz Leo, którzy stanowią dla mnie niesamowitą inspirację i każdego dnia uczą mnie perfekcyjnej organizacji czasu.

  • Ciekawy artykuł. Nie od dziś wiadomo, że chodzi o to aby gonić króliczka.

    • Dominika Wrońska

      Jasne 🙂 i warto żeby przyjemności szukać właśnie w tej pogoni 🙂 Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

  • a ja w gruncie rzeczy jestem szczęśliwa! i to bardzo tylko… czasem o tym zapominam!
    ale wystarczy kwadrans z książką, kąpiel z bąbelkami, chwila ciszy, gdy dziecko pójdzie spać, kawa podana rano przez męża, albo miliard innych drobiazgów i znowu o tym pamiętam. A czasem pozwalam sobie pomarudzić – wyrzucam z siebie wszystko i znowu poziom szczęścia skacze. Na szczęście!

    • Dominika Wrońska

      To świetnie! Oby ten stan trwał cały czas! 🙂
      Czasami można zapomnieć o tym jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, bo wokół tak dużo się dzieje, że brakuje czasu na taką spokojną chwilę tylko dla siebie, gdy można tego szczęścia doświadczyć. Cieszę się, że Ty znajdujesz takie chwile i że masz takiego fantastycznego Męża 🙂 Pozdrawiam!

  • Bardzo ciekawy artykuł.
    Nie zgodzę się tylko z jednym, a mianowicie z tym, że „istnieje inne grono badaczy, które ma na ten temat ➡ kompletnie odmienne zdanie i sądzą, że poziom szczęścia można w pewnych granicach sukcesywnie zwiększać”.
    Nie widzę tutaj absolutnie żadnej sprzeczności pomiędzy tym co było napisane wcześniej – poziom szczęścia można zwiększyć, ale i tak po jakimś czasie się do tego nowego poziomu przyzwyczaimy, a jak nam wróci do poziomu bazowego, to znowu możemy go troszkę podrasować i tak w kółko 😉

    • Dominika Wrońska

      Jasne, masz rację, że sposób w jaki to ujęłam może być mylący, bo tak naprawdę to wszystko pięknie pasuje w tym kontekście, ale chodziło mi tu o to, że istnieją badacze, którzy nie zgadzają się z teorią habituacji i przedstawiają szczęście w odmienny sposób np. jako zjawisko fenomenologiczne. Dziękuję za Twoją uwagę, cieszę się bardzo że na tyle wnikliwie przeczytałaś artykuł żeby wskazać mi tą nieścisłość 🙂 Pozdrawiam!

  • Ci, którzy cieszą się tylko chwilowo swoim sukcesem musza wiecznie gonić za szczęściem. Osoby, które doceniają to, co osiągnęły czuja się szczęśliwe i reszta szczęścia po prostu na nich czeka. Tak myślę 🙂 Wdzięczność jest kluczem sukcesu 😉

    • Dominika Wrońska

      Wdzięczność jest bardzo ważna – zgadzam się 🙂

  • moim zdaniem można być szczęśliwym, ale nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być jeszcze lepiej. ale gdyby jednak było tak najlepiej to szybko przestałoby być fajnie. życie polega na tym, żeby wciąż do czegoś dążyć, chcieć czegoś, próbować nowych rzeczy które dadzą szczęście. dojście na szczyt szczytów daje szczęście na chwilę, ale co dalej? nic już więcej nie ma do osiągnięcia. zaczyna się robić pusto i smutno. minione sukcesy są tylko minionymi sukcesami. człowiek cały czas potrzebuje bodźców, ciągle musi mieć do czego dążyć.

    • Dominika Wrońska

      Ja to nazywam „chorobą nieskończoności”, ponieważ nigdy nie jesteśmy w stanie nasycić się życiem/szczęściem/władzą na tyle aby przestać za tym gonić. Myślę, że jeżeli jesteśmy w stanie odnajdywać zadowolenie w tej gonitwie to wszystko jest w porządku 🙂