internet ogłupia

Cyfrowa demencja

Przepis na idealną tartę cytrynową? Klik – proszę bardzo. Siedemnaste miejsce po przecinku liczby pi? Klik – gotowe. Teoria strun? Klik – nie ma sprawy. Co nowego na Pudelku? Klik – już wiesz.

Internet przypomina jeden wielki szwedzki stół, który zastawiony jest wszystkim co tylko możesz sobie wyobrazić. Znajdziesz tam zarówno wyrafinowane dania, które zadowolą nawet najbardziej wybrednego odbiorcę i pobudzą Twoje szare komórki, jak i fast food, ktróry poza rozrywką niskich lotów i tzw. „odmóżdżeniem” nie wniesie nic nowego do Twojego życia. Masz niemal nieskończenie wiele możliwości wyboru, możesz codziennie uczyć się czegoś nowego, rozmawiać z nowymi ludźmi, poznawać kulturę i obyczaje panujące po drugiej stronie globu, sprawdzać co jedzą na śniadanie ludzie z całego świata, możesz dowiedzieć się jak wygląda wyżymanie zwilżonej wodą ściereczki w przestrzeni kosmicznej lub możesz godzinami oglądać filmiki ze śmiesznymi kotami w roli głównej. Wybór jest tak duży, a Ty i tak wylądujesz na Pudelku – dlaczego? Odpowiedź zaszyfrowana została w Ewangelii wg św. Mateusza, a dokładniej w przypowieści o talentach.

„Każdemu, kto ma, będzie dodane tak, że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”.

dziecko w internecie
internet

Co to oznacza? Osoby intelektualnie bogatsze, posiadające większe zasoby poznawcze, w tym wiedzę, będą w stanie bardziej efektywnie wykorzystywać tak różnorodne źródła jak te dostępne dzięki sieci. Natomiast osoby o mniejszym potencjale będą bardzo pobieżnie korzystać z tego medium, co w żaden sposób nie umożliwi im rozwoju.

Czy to znaczy, że skoro oglądam śmieszne koty, to źle to świadczy o poziomie mojego IQ?

Moja wcześniejsza wzmianka na temat Pudelka sugerowałaby, że zaliczasz się do tej grupy, której „zabiorą nawet to co ma”, ale tak nie jest. Każdy z nas czasami musi zresetować swój mózg i zwyczajnie trochę się „pobawić”. Dla jednego będzie to czytanie świeżych ploteczek, dla kogoś innego gra na kurniku, a dla kogoś innego filmiki z kompilacjami faili. Ciekawe jest jednak to, że wszystkie te formy rozrywki wymagają minimalnego skupienia uwagi w krótkim okresie czasu – plotkarskie serwisy raczej cieszą swoich czytelników dużą ilością zdjęć oraz krótkim, niezbyt skomplikowanym tekstem, tak aby nie przemęczyć zbytnio odbiorcy. Rozgrywki online ograniczone są zawsze dosyć krótkim limitem czasowym, co również jest korzystne jeżeli chodzi o wydatkowaną na takie zajęcie energię (co nie oznacza, że nie spędzamy na tej aktywności wielu godzin). Podobnie jest z filmikami na youtube – czy zauważasz taką prawidłowość, że filmiki dłuższe niż 3 minuty ewidentnie Cię męczą? To wszysko ma związek ze wspomnianym na wstępie szwedzkim stołem. Buszując po internecie, nie chcemy od razu najeść się do syta. Łykamy pojedyncze kęsy, czytamy bardzo pobieżnie, albo zadowalamy się jedynie nagłówkami (często widać to na blogach, albo portalach plotkarskich, gdzie komentarze są kompletnie nieadekwatne do tekstu głównego). Nawał informacji, który nas atakuje z każdej strony zmusza nas do stosowania strategii powierzchowności, co negatywnie wpływa na naszą umiejętność dłuższej koncentracji uwagi na materiale konkretnym. Przez to zaczynamy mieć tendencję do „skakania po stronach” (tak samo sytuacja wygląda w przypadku oglądania telewizji i ciągłym przerzucaniu kanałów) i często w rezultacie lądujemy w miejscu, do którego nie zmierzaliśmy i tracimy mnóstwo czasu na takim błądzeniu w sieci.

marnowanie czasu w sieci
użytkownik internetu

W sieci szybko, pobieżnie i niezbyt dokładnie – a jak poza nią?

Niestety okazuje się, że nasz mózg zawsze wybiera łatwiejszą drogę, więc gdy raz pójdziemy na łatwiznę, to takie rozwiązanie stanie się regułą. W związku z tym, doskwierająca nam w sieci cyfrowa demencja zaczyna funkcjonować w naszym codziennym życiu. Dużo trudniej nam się skoncentrować na konkretnym zadaniu, mamy skłonność do wielozadaniowości (czy zauważasz u siebie taką tendencję, że nawet w trakcie oglądania ulubionego serialu co kilka minut musisz rzucić okiem na swoją komórkę – to jest właśnie trochę już niezdrowy multitasking), która wbrew pozorom nie jest zjawiskiem pożądanym. Dlaczego? Ponieważ nie jesteśmy w stanie wykonać poprawnie na raz kilku działań, więc wszystkie zostaną wykonane niedbale. O ile wielozadaniowość jest niekiedy wskazana i wysoko ceniona – wyobraź sobie, że jesteś koordynatorem wielkiego eventu, gdzie wszystkie pytania/prośby/zażalenia trafiają do Ciebie – tak na co dzień nie jest dla naszego mózgu zbyt korzystna. Jeżeli działasz jak sztab kryzysowy i gasisz „pożary” to bardziej będzie liczyło się wykonanie zadania a nie jakość jego wykonania i dlatego multizadaniowość może być w takiej sytuacji atutem. Jednak gdy chcesz prowadzić rozmowę z ważnym klientem przez telefon, równocześnie przygotowując ofertę dla kompletnie innego kontrahenta, rozmawiając w tym czasie na Facebooku z przyjaciółką, to masz pewność, że coś pójdzie nie tak. Dodatkowo uczysz w ten sposób swój mózg koncentrowania się na zupełnie nieprzydatnych szczegółach, co powoduje problemy w przeszukiwaniu i selekcjonowaniu informacji.

uzytkownik internetu

Co zrobić aby zwalczyć efekt św. Mateusza?

Efekt ten udowadnia, że Internet niestety nie pomaga w wyrównywaniu szans edukacyjnych, ale wręcz je pogłębia. Okazuje się, że każdy z nas ma pewien wyuczony schemat korzystania ze źródeł internetowych, który nie zawsze pozwala nam rozwijać nasz wewnętrzny potencjał, a czasami wręcz nas uwstecznia. Aby przerwać to błędne koło warto nauczyć się alternatywnych form korzystania z zasobów dostępnych online. Jeżeli zauważasz u siebie, bądź u Twojego dziecka tendencję do radosnego marnotrawienia czasu w sieci, to może warto zastosować poniższe kroki:

1) Postaraj się nauczyć czegoś nowego za pośrednictwem Internetu – w sieci można znaleźć masę interesujących kursów online z bardzo różnorodnych dziedzin. To może być dosłownie wszystko: nauka obcego języka, programowanie, tajniki social media, tworzenie zachwycających grafik, czy tutoriale makijażowe. Każdy znajdzie coś stymulującego dla swojego mózgu 🙂

2) Spróbuj poćwiczyć swój mózg – możesz to zrobić za darmo w języku angielskim lub za niewielką opłatą w języku polskim.

3) Ogranicz czas spędzany w sieci na korzyść czytanych książek – nawet jeżeli wydaje Ci się, że nie marnotrawisz w ten sposób czasu, surfowanie po Internecie powoduje aktywację ścieżek neuronalnych, które nie idą w parze z koncentracją uwagi. Natomiast czytanie książek wymaga od nas znacznie większego skupienia, co w rezultacie przeczy mulitizadaniowości 🙂

4) Ćwicz uważność, poznając nowe rzeczy – poszukuj prawdziwych perełek w sieci i poświęć im maksimum swojej uwagi, zamiast przeskrolować tylko zdjęcia na boredpanda 😉

5) Postaraj się nie mieć otwartych 3526523 okienek na raz – przecież i tak możesz czytać maksymalnie jedną treść, zawartą tylko w jednym z nich.

Co o tym sądzisz? Czy zauważasz u siebie objawy cyfrowej demencji? Spokojnie, jeżeli udało Ci się dobrnąć do tego momentu, to gratulacje, ten tekst ma ponad 1000 słów, więc nie jest źle 🙂

O mnie Dominika Wrońska

Jestem psychologiem i terapeutą EEG-biofeedback. Fascynuje mnie mózg z jego niesamowitymi możliwościami. Najbliższy moim przekonaniom jest nurt poznawczo-behawioralny, ponieważ nie pozostawia miejsca na domysły, a wszystkie wnioski opiera na mierzalnych faktach. Prywatnie jestem mamą Laury oraz Leo, którzy stanowią dla mnie niesamowitą inspirację i każdego dnia uczą mnie perfekcyjnej organizacji czasu.