pozytywne aspekty stresu

Z eustresem mi do twarzy – cz.1

Dzisiejszy artykuł napisała dla nas Martyna Zagajewska, która jest psychologiem klinicznym i osobowości oraz certyfikowanym coachem ICC. Zapraszam Cię do lektury i do odwiedzenia strony www oraz strony na Facebooku Martyny – znajdziesz tam ciekawe i motywujące do zmiany treści 🙂 

Jasna strona stresu


Jest naturalną częścią naszego życia, której nie sposób uniknąć.
Niewątpliwie posiada zalety: w umiarkowanej dawce mobilizuje do działania, koncentruje energię, motywuje do podejmowania wysiłku i dążenia do osiągnięć. Jest konstruktywny, stymuluje do
rozwoju, zwiększa zaangażowanie, wyostrza zmysły, poprawia
wydajność
. Może być sojusznikiem. 
Niesie ze sobą bezcenną
informację. Bywa postrzegany jako coś, z czym można sobie
poradzić. 
Warto go zaakceptować, docenić i zarządzać nim zarządzać świadomie, bowiem do pewnego poziomu natężenia działa na naszą korzyść. Sprzyja uczeniu się. Bez niego nie byłby możliwy postęp. Mowa o eustresie, czyli stresie pozytywnym, który w pewnej dawce jest nam potrzebny. Do czego?
O tym piszę poni
żej. 


Krótka historia

 

Termin „stres” oznaczał pierwotnie nacisk, napięcie, przeciążenie. Został on przeniesiony z fizyki do medycyny przez amerykańskiego fizjologa Waltera Canona w 1920 r. Najbardziej znaną teorię stresu biologicznego stworzył i opublikował w 1936 r. lekarz i naukowiec Hans Selye – ojciec badań nad stresem, który na stałe wprowadził pojęcia: eustres i dystres (stres negatywny). Selye twierdził, iż „stres jest solą ziemi, a brak
reakcji stresowej oznacza śmierć organizmu”. Według niego stres
to „
dynamiczna reakcja adaptacyjna, która wynika z różnicy pomiędzy naszymi możliwościami, a wymogami sytuacji. Skłania ona do podjęcia zachowań zaradczych, które mają przywrócić stan równowagi”.

Dwaj psychiatrzy: Thomas Holmes i Richard Rahe ogłosili
w 1967 r. alternatywną koncepcję stresu, bazującą na pojęciu stresora. Opracowali
 skalę 43 wydarzeń życiowych, którą uszeregowano według tego, jak wielkiego przystosowania wymaga każde wydarzenie. Badali względną siłę działania sytuacji stresujących, przypisując bodźcowi odpowiednią wartość umowną jednostek stresu w skali od 0 do 100.

Z badań wynika interesująca zależność statystyczna pomiędzy stresorami, a prawdopodobieństwem zapadnięcia na poważną chorobę. W ten sposób powstał popularny kwestionariusz Social Readjustment Rating Scale (SRRS). Skala Holmesa i Rahe’a umożliwia obliczenie procentowej „szansy” choroby w ciągu kolejnych 2 lat.

Współcześnie istnieje wiele medycznych i psychologicznych
koncepcji stresu, 
podobnie jak technik jego redukcji. Jednak dla
każdego człowieka stres może oznaczać co innego.

Jak definiujesz stres? Czym dla Ciebie jest to zjawisko?

Dwugłos w sprawie stresu


Zdaniem Spencera Rathusa, autora podręcznika psychologii: „Psychology:Concepts and Connections”
 (Psychologia: koncepcje
i zależności)
 stres bywa pożyteczny, gdyż jest zdrowym i
koniecznym sposobem na utrzymanie człowieka w gotowości do działania. Rathus pisze, iż „
pewien poziom stresu jest konieczny, abyśmy byli czujni i aktywni”.

Według Janet Di Pietro zajmującej się psychologią rozwojową na Uniwersytecie im. Johna Hopkinsa w Baltimore człowiek pracuje najefektywniej będąc pod wpływem lekkiego lub umiarkowanego stresu. Wymyśla wówczas nowe sposoby radzenia sobie z trudną sytuacją, rozwija się”. Dobra wiadomość, czyż nie?

Jednak w ostatnich latach naukowcy rysując obraz stresu używają coraz ciemniejszych barw. Niemal zewsząd otrzymujemy informacje, iż stres jest szkodliwy, destrukcyjny, urasta do rangi epidemii, a nawet zabija…po cichu, więc koniecznie i skutecznie trzeba się przed nim bronić, a najlepiej go unikać. Najczęściej stres utożsamiany jest z paletą nieprzyjemnych emocji takich jak: niepokój, ból, bezsilność. Długotrwały stres wywiera niestety negatywny wpływ na stan zdrowia, jest
czynnikiem wielu chorób (ale nie chorobą, choć istnieje taki mit),
obniża odporność, rozregulowuje organizm. Faktem jest też, że
krótkotrwały stres daje nam pewne korzyści.Dostęp do badań
i fachowej wiedzy na temat konstruktywnych sposobów radzenia
sobie ze stresem i jego niepoż
ądanymi konsekwencjami jest
ogromny, zaś profesjonalnych publikacji i naukowych danych na
temat dobrego stresu jest nadal niewiele – szkoda.

Tak, czy inaczej ważne, że są. Kelly McGonigal –psycholog zdrowia z Uniwersytetu Stanforda promuje badania sugerujące, iż stres może nam szkodzić tylko wtedy, gdy wierzymy w tę szkodliwość. Osoby, które nie upatrują w stresie czynnika szkodliwego są znacznie mniej zagrożone jego potencjalnymi konsekwencjami.

Okazuje się, że wiara w szkodliwość stresu jest bardziej niebezpieczna, niż stres sam w sobie. Dla mnie pozytywnym zaskoczeniem były efekty badań, które dowiodły, iż sytuacje stresowe zwiększają wydzielanie oksytocyny (zwanej „hormonem przytulania”) kojarzonej z zupełnie odmiennym stanem niż stres. Dzięki oksytocynie stajemy się bardziej troskliwi i czuli oraz skłonni do kontaktu z drugim człowiekiem. Hormon ten pomaga regenerować serce, wzmacnia je, więc w tym kontekście stres może mieć na nie zbawienny wpływ. Zależność pomiędzy stresem, a zachowaniem powodowanym oksytocyną potwierdziły również badania pokazujące, iż osoby, które na co dzień pomagają bliskim lub członkom swojej społeczności są znacznie mniej narażone na przedwczesną śmierć ze względu na stres. Nic, tylko lgnąć w stresie do ludzi, w towarzystwie których czujemy się komfortowo.

Ciąg dalszy nastąpi…

MARTYNA ZAGAJEWSKA – autorka artykułu

Rozwój na Plus na Facebooku

Strona www Rozwój na Plus

Psycholog kliniczny i osobowości, certyfikowany Coach ICC, Trener rozwoju
osobistego, Profilaktyk uzależnień.
 Prezentuje holistyczne podejście do
człowieka,
 działa z entuzjazmem, łatwo nawiązuje i podtrzymuje relacje.
Jej misją
 jest motywowanie innych do zrównoważonego rozwoju osobistego.
Inspiruje do wdrażania dobrych zmian. Budzi w ludziach to, co uśpione.
Wspier
a w odkrywaniu talentów i rozwijaniu mocnych stron. Zawdzięcza to
wysoko rozwiniętym kompetencjom osobistym i społecznym. Pracuje z 
pasją.
Satysfakcji upatruje w towarzyszeniu ludziom w wyznaczaniu i realizacji celów,
kreowaniu lepszej jako
ści życia. Uwielbia dzielić się wiedzą, praktyką
i pomysłami. Żywo interesuje się tematem automotywacji, work-life balance
i rozwojem odporności psychicznej. 

Ukształtowało ją różnorodne doświadczenie zdobyte w sektorach: HR, ngo,
edukacyjnym, pomocy społecznej, wydawniczym, rozrywkowym oraz marketingu i reklamy. 

Jest pomysłodawczynią i realizatorką szkoleń, warsztatów rozwojowych, zajęć psychoedukacyjnych i integracyjnych dladziecimłodzieży i dorosłych. Stale doskonali rozwój osobisty i zawodowy. Lubi poniedziałki, podróże i poznawanie innych kultur. Dba o przyjaźnie i pogodę ducha. Na co dzień
towarzyszy jej naturalno
ść, zdrowy rozsądek, pozytywne nastawienie do życia.
Kolekcjonuje przyjemne wspomnienia.

Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

O mnie Dominika Wrońska

Jestem psychologiem i terapeutą EEG-biofeedback. Fascynuje mnie mózg z jego niesamowitymi możliwościami. Najbliższy moim przekonaniom jest nurt poznawczo-behawioralny, ponieważ nie pozostawia miejsca na domysły, a wszystkie wnioski opiera na mierzalnych faktach. Prywatnie jestem mamą Laury oraz Leo, którzy stanowią dla mnie niesamowitą inspirację i każdego dnia uczą mnie perfekcyjnej organizacji czasu.