Fizjoterapia dziecka

Rehabilitacja dziecka – jak się z nią zmierzyć?

Moja córka była rehabilitowana przez 9 długich miesięcy z powodu wzmożonego napięcia mięśniowego zlokalizowanego w obszarze obręczy barkowej. Dla postronnego obserwatora wszystko było ok, tylko malutka zdecydowanie częściej niż jej rówieśnicy podginała rączki w taki sposób, że przypominała proszącego o smakołyk psiaka. Taka pozycja była dla niej najbardziej komfortowa, przy wszelkich próbach opuszczenia rączek stanowczo protestowała. Nie chciała leżeć na brzuszku, przez co niechętnie zabierała się za ćwiczenia podnoszenia główki i w rezultacie opanowała tę umiejętność dopiero kończąc 3 miesiąc życia. Do tego wszystkiego dołożyła nam się asymetria ułożeniowa, która powodowała to, że córcia preferowała tylko lewą stronę – wolała być karmiona na lewej stronie, na tej też stronie chciała spać i bawić się.

Postanowiłam opisać nasze doświadczenia z 3 punktów widzenia – mamy, psychologa i fizjoterapeuty, tak aby przekazać Wam możliwie pełny obraz tej sytuacji, ponieważ brakowało mi tego typu informacji, gdy sama mierzyłam się z tym problemem.

MAMA

Wstępna diagnoza (na szczęście błędna) – kręcz szyi, została postawiona w 10 tygodniu życia Laury i w związku z nią zostałyśmy skierowane do Specjalisty ds. Rehabilitacji. Tam zostało stwierdzone wzmożone napięcie i asymetria ułożeniowa, w związku z czym zostałyśmy skierowane na rehabilitację, która miała trwać 12 tygodni.

Fizjoterapia dziecka
Rehabilitacja dziecka

Nie chciałam zaakceptować tej sytuacji. Jak to możliwe, że moja córcia wymaga rehabilitacji, skoro wszystko jest z nią w porządku? Ciąża przebiegała książkowo, poród tak samo, mała dostała 10 pkt w skali Apgar, więc co mogło pójść nie tak? Bardzo starałam się znaleźć odpowiedź na to pytanie, bo gdzieś z tyłu głowy cały czas błąkała mi się myśl, że to moja wina, że to ja czegoś nie dopatrzyłam, nie dopilnowałam.

W związku z tym, że nie mogłam się pogodzić z tą sytuacją, cały czas podważałam zasadność całej rehabilitacji, dużo o tym czytałam, zadawałam mnóstwo pytań zarówno lekarzowi, który nas prowadził, jak i naszej (swoją drogą świetnej) rehabilitantce pracującej z zastosowaniem metody NDT-Bobath. Ale nie zrezygnowałam z udziału i zawoziłam moją córcię co tydzień na zajęcia, chociaż delikatnie mówiąc Laura, nie przepadała za nimi 😉

Był nawet taki czas, kiedy wykonywanie jakichkolwiek ćwiczeń było wręcz niemożliwe, bo mała tak wierzgała, że jakiekolwiek próby były bezcelowe. Dlaczego więc nie zrezygnowałam słysząc od znajomych, że ich dzieci też zostały skierowane na rehabilitację, ale oni uznali, że to nie ma sensu i nie podjęli się tego zadania? Podjęłam taką decyzję, ponieważ uznałam, że mogę mieć do czynienia z dwoma wariantami tej samej sytuacji – Laura rzeczywiście wymaga pomocy i rehabilitacja w jej przypadku będzie skuteczna albo Laura nie wymaga tak naprawdę żadnej ingerencji z zewnątrz i w toku naturalnego rozwoju, jej drobne trudności same znikną. Bo nie można zapominać o jednej rzeczy – dziecko cały czas się rozwija i niektóre objawy uznawane za zaburzenia w późniejszym okresie życia, na etapie wczesnoniemowlęcym mogą mieścić się w granicach normy. Tak jest np. w przypadku asymetrii ułożeniowej, która występuje niemal u każdego noworodka i powinna samoistnie ustąpić mniej więcej do końca 3 miesiąca życia. Niektóre objawy znikają w momencie gdy dziecko nabywa nowych umiejętności w ramach swojego rozwoju psycho-motorycznego. Dlatego nie zawsze można określić czy to rehabilitacja zdziałała cuda, czy to naturalny bieg rozwoju załatwił sprawę. A ponieważ nie można tego jasno i jednoznacznie stwierdzić, uznałam, że rehabilitacja może nam jedynie pomóc, a z pewnością nie zaszkodzi.

fizjoterapia dziecka
rehabilitacja dziecka

Pomimo tego, że w końcu udało mi się pogodzić z tym, że Laura musi być rehabilitowana, nie obyło się bez dodatkowych rozczarowań.

Okazało się, że ze względu na jej preferencję względem lewej strony nie mogę jej chustować, bujać w bujaczku, ani pionizować, nawet po 6 miesiącu życia. Cały czas słyszałam, że moje dziecko jest „w terapii” i że muszę uważać jak ją podnoszę, przewijam, odkładam. Muszę obserwować jak się bawi, której rączki używa, czy próbuje sama przewracać się na brzuszek (i jak to robi), siadać (i jak to robi), raczkować (i jak to robi).

Uwielbiam spędzać z moją córcią czas, jesteśmy razem przez całe dnie, więc obserwowanie jej nie stanowiło dla mnie problemu, ale te wszystkie restrykcje zabijały jakąś część radości z wspólnej zabawy, ponieważ nie mogłyśmy razem beztrosko się bawić tylko cały czas byłyśmy „w terapii”.

Gdy zalecone 12 tygodni miało się właśnie zakończyć, okazało się że to był dopiero I turnus naszej przygody i że czeka nas jeszcze co najmniej jeden – tak samo długi. Jakby tego było mało, okazało się, że turnus ten nie zacznie się od razu, ale że będzie trzeba na niego czekać 2 miesiące, co wiązało się z koniecznością prywatnych wizyt u nas w domu oraz konsultacjami z inną panią rehabilitantką – tak aby zachować ciągłość terapii i nie zaprzepaścić tego co już zostało zrobione. Kilka wizyt nam jeszcze po drodze się poprzesuwało i w końcu cała przygoda skończyła się gdy Laura miała kończyć rok.

Fizjoterapia dziecka
Rehabilitacja dziecka

Po wszystkim miałam mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony nasza rehabilitantka jest osobą bardzo oddaną swojej pracy, bardzo sumiennie ją wykonującą i mającą świetne podejście do dzieci, więc bardzo dbała o to, żebym nie przerwała cyklu terapeutycznego i dopingowała nas w naszych wysiłkach, ale lekarz specjalista ds. Rehabilitacji na ostatniej wizycie kontrolnej zrobił wielkie oczy i zapytał nas (nie wprost, oczywiście) po co my w ogóle przyszliśmy skoro wszystko jest w porządku – to tylko pogłębiło mój dysonans z początku całej przygody z rehabilitacją. Cieszyłam się niesamowicie gdy okazało się, że to już koniec i że możemy o tym wszystkim zapomnieć 🙂

PSYCHOLOG

Jak możesz czuć się z powodu rehabilitacji własnego dziecka?

Spektrum reakcji jest całkiem spore, ponieważ zależy od wielu czynników, m.in. od tego z jak poważną dysfunkcją musi zmierzyć się Twoje dziecko, jakie są rokowania, jaka jest Twoja osobowość i sposób radzenia sobie ze stresem i sytuacjami, które w niemiły sposób Cię zaskakują, kiedy otrzymujesz informację o konieczności rehabilitacji, jak reaguje na tą informację Twoje najbliższe otoczenie. Możesz też czuć się winna/winny zaistniałej sytuacji, gorsza/gorszy od innych rodziców, ponieważ jako „zwierzęta stadne” nie jesteśmy w stanie zmusić się do tego aby nie porównywać się do innych. Możesz udawać że to nic takiego, bagatelizować problem, wypierać go, wstydzić się tej sytuacji i starać się ją zatajać przed znajomymi. Wszystkie te reakcje są całkowicie normalne.

Fizjoterapia dziecka
Rehabilitacja dziecka

Przeważnie rodzice w takiej sytuacji początkowo nie dowierzają, że spotkało ich coś takiego, zwłaszcza jeżeli ciąża przebiegała książkowo i nie stwierdzono żadnych niepokojących czynników okołoporodowych. Potem próbują szukać zaprzeczenia niewygodnej dla nich prawdy u różnych rzeczywistych i rzekomych autorytetów – zaczyna się w najlepszym przypadku szereg konsultacji ze specjalistami z różnych dziedzin a w najgorszym wertowanie różnego rodzaju forów internetowych, gdzie opisywane są tylko ekstremalnie ciężkie przypadki. Następnie pojawia się gniew i poszukiwanie winnego – obok losu, opatrzności, niedopatrzeń służby zdrowia winą obarczają samych siebie: czegoś nie dopatrzyliśmy lub spotkała nas kara. Tutaj następuje moment przełomowy w którym jedynym wyjściem jest zaakceptowanie sytuacji. Jednak nie wszystkim rodzicom się to udaje. Część staje się nadopiekuńcza i mając całkowicie dobre intencje utrudnia dziecku prawidłowy rozwój, nie pozwalając mu na samodzielne poznawanie świata. Inni bagatelizują problem i stają się obojętni, niechętnie na ten temat z kimkolwiek rozmawiają, często rezygnują z rehabilitacji w trakcie jej trwania.

Najlepiej radzą sobie ci, którzy akceptują sytuację taką jaka jest, potrafią cieszyć się z postępów jakie robi ich dziecko, czynnie uczestniczą w terapii, ale nie pozwalają jej zdominować całego ich życia, tak aby zabiła ona radość z wychowywania dziecka.

Warto też dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi osobami, które przechodzą przez podobne problemy, ponieważ możliwość bycia wysłuchanym przez kogoś, kto to wszystko zna i rozumie bywa cenniejsze niż porady specjalisty.

Poniżej zamieszczam tabelę, która w wielkim skrócie pokazuje Kamienie milowe rozwoju czynności ruchowych w pierwszych dwóch latach życia dziecka: 

Wiek w miesiącachZdolności lokomocyjneZdolności nielokomocyjneZdolności manipulacyjne
1Odruch automatycznego przebierania nogamiNieznacznie unosi główkę: śledzi oczyma poruszające się wolno przedmiotyTrzyma włożone w dłoń przedmioty
2-3 Leżąc na brzuszku, potrafi unieść główkę pod kątem 90 stopniZaczyna zagarniać znajdujące się w zasięgu wzroku przedmioty
4-6Przekręca się: podtrzymywane potrafi siedzieć; porusza się za pomocą rąk i nóg („czołga się”)W pozycji siedzącej trzyma prosto główkęSięga i chwyta przedmioty
7-9Siedzi bez pomocy, raczkuje Przenosi przedmioty z jednej ręki do drugiej
10-12Potrafi podciągnąć się i stanąć, chodzi, przytrzymując się mebli; później chodzi bez pomocyPrzykuca i schyla sięPewne oznaki wyboru chwytu; trzyma w garści łyżkę, ale nie zawsze trafi jeszcze łyżką do buzi
13-18Chodzi tyłem i krokiem dostawnym, biega (14-20 miesięcy)Toczy piłkę w kierunku dorosłegoSkłada dwa klocki; wkłada przedmioty do małych pojemników i wysypuje je

Kamienie milowe rozwoju czynności ruchowych w pierwszych dwóch latach życia, za: H. Bee, 2004

W rehabilitacji własnego dziecka jest jeszcze jedna bardzo ciężka do przełknięcia dla rodzica trudność – łzy malucha. W zależności od metody jaka jest akurat stosowana (m.in. NDT-Bobath albo metoda Vojty) poziom dyskomfortu dziecka może się różnić ale zawsze występuje, ponieważ niejako nakłaniamy dziecko do wykonania ruchu, który nie jest dla niego naturalny i wymaga od niego niemałego wysiłku. To nie jest tak, że maluch cierpi, że czuje ból. Zwyczajnie woli poleżeć w swojej ukochanej pozycji „na rogala” a nie wysilać się i zmuszać mięśnie do pracy. A jak może zaprotestować? Tylko płacząc. I to czasami naprawdę głośno, tak że serce rozpada się na kawałki. Ważne jest, aby rodzic miał świadomość, że jego dziecku nie dzieje się krzywda, tylko maluch nie może na etapie niemowlęcym zaprotestować w żaden inny sposób, a jego wyłaniająca się osobowość na protest pozwala 🙂 to trudne i zdarza się, że rodzice rezygnują właśnie z powodu płaczu dziecka.

Fizjoterapia dziecka
Rehabilitacja dziecka

Bywają też trudniejsze momenty, wyznaczane przez tzw. kryzysy rozwojowe. Dziecko może nie akceptować wtedy miejsca w którym odbywa się rehabilitacja, osoby ją prowadzącej, albo pory w jakiej się odbywa. Czasami warto zrobić tygodniową przerwę, spróbować poćwiczyć w innym miejscu albo z inną osobą. Niechęć malucha najczęściej samoczynnie mija z czasem.

Nie ma uniwersalnej recepty na to jak należy postępować, ponieważ każdy przypadek jest inny. Jeżeli jednak masz jakiekolwiek wątpliwości, to pamiętaj zawsze warto skonsultować przypadek z innym specjalistą – to daje szerszy obraz sytuacji i pomaga w podjęciu decyzji.

FIZJOTERAPEUTA

W ostatnim czasie “modne” stało się diagnozowanie właśnie wzmożonego napięcia mięśniowego i część tych “zaburzeń” faktycznie wykrywana jest na wyrost. Z jednej strony, ze względu na obecny styl życia i środowisko w jakim żyją kobiety w ciąży, zaburzenia napięcia mięśniowego u maluchów mogą faktycznie pojawiać się częściej niż kiedyś (bardzo trudno określić dokładną przyczynę zaburzeń tego typu), z drugiej zaś – lekarze nauczeni doświadczeniem (zdarzało się, że dzieci zostały niezdiagnozowane, a zaburzenie stało się widoczne dopiero w późniejszym wieku, gdy mózg dziecka jest już mniej plastyczny i podatny na rehabilitację, przez co deficyty, które mogły zostać wyrównane w pierwszych miesiącach życia zostawiały po sobie ślad już na zawsze) wolą „dmuchać na zimne” i kierować na rehabilitację każde dziecko przejawiające jakiekolwiek nieprawidłowości. I faktycznie, takie podejście sprawdza się (jedynym minusem są zdecydowanie dłuższe kolejki w przychodniach i gabinetach rehabilitacyjnych) – opieka fizjoterapeuty pomoże jeśli dziecko faktycznie ma zaburzenia, a na pewno nie zaszkodzi (oczywiście mówimy tutaj o osobie kompetentnej) jeśli deficytów nie ma 🙂

Doświadczony fizjoterapeuta zbada dziecko i albo zaleci intensywną, regularną terapię (gdy jego stan będzie tego wymagał) albo poprosi rodziców o przyjście, np. za miesiąc (gdy stwierdzi, że dziecko w toku rozwoju samo wyrówna te delikatne nieprawidłowości) jednocześnie instruując rodziców jak pielęgnować, nosić i karmić dziecko, aby wspomóc jego prawidłowy rozwój.

Jeśli chodzi o płacz dziecka w trakcie terapii, to zdecydowanie nie powinno do tego dochodzić – dziecko płaczące spina się, dodatkowo potęgując swoje wzmożone już napięcie mięśniowe, a poziom pobudzenia jego mózgu uniemożliwia pozytywne zmiany w układzie nerwowym, sprawiając, że terapia staje się nieefektywna. Warto poszukać fizjoterapeuty, który „dogada się” z dzieckiem, zostanie przez nie zaakceptowany, zadba o przyjazne warunki otoczenia, sprawi, że maluch poczuje się bezpiecznie – wtedy terapia będzie miała sens, a jej rezultaty będą widoczne. 

Fizjoterapia dziecka
Rehabilitacja dziecka

Warto pamiętać, że jedynym wyznacznikiem prawidłowego rozwoju nie mogą być osiągane o czasie kolejne kamienie milowe. Wiele dzieci z nieprawidłowościami opanowuje określone umiejętności w odpowiednich ramach czasowych (co może uśpić czujność rodziców i specjalistów), a mimo tego ich rozwój nie jest prawidłowy – w diagnozie ważna jest nie tylko ilość, lecz także jakość! Jakość podporów, obrotów, siadania, czworakowania i wstawania. Wprawne oko terapeuty od razu dostrzeże jakość wzorca ruchowego prezentowanego przez dziecko i wychwyci na wczesnym etapie ewentualne zaburzenia, co na pewno ułatwi ich korygowanie. Dlatego gorąco zachęcam wszystkich rodziców do regularnych wizyt u terapeuty (przynajmniej w ciągu pierwszego roku życia malucha) – nawet jeśli wydaje Wam się, że wszystko jest w porządku – aby móc spać spokojnie i wiedzieć, że zrobiło się dla dziecka wszystko, co możliwe.

Niestety w Polsce nie jest to jeszcze zwyczajem, ale warto po urodzeniu się malucha, udać się do doświadczonego dziecięcego fizjoterapeuty, aby ten przeprowadził wywiad, zbadał dziecko, pokazał jak należy je układać podczas karmienia, noszenia i czynności pielęgnacyjnych oraz uczulił rodziców na pewne sygnały ostrzegawcze, po których pojawieniu się, rodzice powinni przyjść na konsultację z terapeutą. Fizjoterapeuta na takiej wizycie powinien powiedzieć rodzicom jak należy dbać o prawidłowy rozwój dziecka (znam niestety przypadki, gdy dziecko zupełnie zdrowe, z przyczyn środowiskowych – tzn. błędów rodziców, zapewne niezamierzonych, ale jednak błędów – miało opóźniony rozwój psychoruchowy). Może on także nauczyć rodziców masażu Shantala, który ma bardzo pozytywny wpływ na rozwój niemowlęcia oraz jakość kontaktu rodzica z dzieckiem.

Fizjoterapia dziecka

Wpis współtworzyła Izabella Napierała – fizjoterapeutka dziecięca, miłośniczka terapii NDT-Bobath oraz terapii integracji sensorycznej, zwolenniczka holistycznego spojrzenia na dziecko, chętnie dzieląca się swoją wiedzą z rodzicami oraz innymi specjalistami pracującymi z dziećmi .

Blog Izabelli – Stymulowanie rozwoju dziecka

Stymulowanie rozwoju dziecka na Facebooku

Fizjoterapia dziecka

O mnie Dominika Wrońska

Jestem psychologiem i terapeutą EEG-biofeedback. Fascynuje mnie mózg z jego niesamowitymi możliwościami. Najbliższy moim przekonaniom jest nurt poznawczo-behawioralny, ponieważ nie pozostawia miejsca na domysły, a wszystkie wnioski opiera na mierzalnych faktach. Prywatnie jestem mamą Laury oraz Leo, którzy stanowią dla mnie niesamowitą inspirację i każdego dnia uczą mnie perfekcyjnej organizacji czasu.

  • Bardzo wartościowy wpis! 🙂

    • Dominika Wrońska

      Dziękuję!

  • Poruszyłaś ważny temat. Pracuję m.in. z dziećmi i młodzieżą z autyzmem i Zespołem Aspergera i wiem jaką reakcję mogą mieć rodzice po usłyszeniu diagnozy (jakiejkolwiek).

    • Dominika Wrońska

      Domyślam się, że z rodzicami też musisz pracować, ponieważ ich reakcja na sytuację w jakiej znajduje się ich dziecko oraz nastawienie do zaproponowanej terapii mają bardzo duże znaczenie. Dziękuję za Twój komentarz i pozdrawiam!

  • Bardzo wyczerpujący wpis. Nie jest łatwą sprawą dowiedzieć się że z maleństwem coś jest nie tak. Świetnie że podzieliłaś to na mamę, psychologa i fizjoterapeutę. Każdy ma inny punkt widzenia, ale to tak naprawdę mama najbardziej się denerwuje. Jeśli chodzi o to że maluch rośnie i wtedy mogą zniknąć pewne „rzeczy” ale dobrze że chodziłyście na taką rehabilitację, na pewno ona nie zaszkodziła 🙂 Życzę małej dużo zdrówka 🙂

    • Dominika Wrońska

      Cieszę się, że wpis Ci się podobał, „chodził za mną” już od dłuższego czasu 😉 to prawda, mama denerwuje się najbardziej, bo czuje się (słusznie/ nie słusznie) odpowiedzialna za wszystko to co przytrafia się jej maleństwu. W imieniu Córci, dziękuję za życzenia i przesyłam pozdrowienia!

  • Świetny wpis! Ja na szczęście ten etap mam za sobą:) Ale im starsze dziecko tym problemów pojawia się więcej. Mam w tej chwili za sobą trzy ciężkie lata pracy z megainteligentnym dzieckiem dyslektycznym i jako psycholog stwierdzam, że praca z własnym dzieckiem jest najtrudniejsza:)

    • Dominika Wrońska

      Ha! Wiem coś o tym 😉 Dziękuję za Twój komentarz i pozdrawiam!

  • Bardzo dobry post i dużo przydatnych informacji! 🙂

    • Dominika Wrońska

      Cieszę się że Ci się podoba 🙂

      Pozdrawiam!

  • Bardzo wartościowy artykuł

    • Dominika Wrońska

      Bardzo mnie to cieszy 🙂

      Pozdrawiam!

  • Poruszyłaś bardzo ważny temat. Znam go trochę z własnego doświadczenia, bo mój chrześniak od urodzenia przechodzi ciągłe operacje i cały czas jest rehabilitowany i wiem, jaki to wpływ ma na całą rodzinę. Co przeżywają rodzice, jego rodzeństwo i z pewnością on sam. Szkoda, że takie małe dzieci już doświadczają tego wszystkiego;/

    • Dominika Wrońska

      To rzeczywiście przykre. Taki proces dotyczy całej rodziny i wszyscy jej członkowie muszą się z tym doświadczeniem zmierzyć. Pozdrawiam Ciebie i Twojego chrześniaka!

  • świetny artykuł! 🙂

    • Dominika Wrońska

      Dziękuję! 🙂

  • czekoladowe chwile

    To rzeczywiście trudne dla rodzica, kiedy dziecko wymaga rehabilitacji czy jakiegokolwiek leczenia ;(

    • Dominika Wrońska

      To prawda. Bardzo ciężko pogodzić się z taką sytuacją. Pozdrawiam!

  • Ciężko pogodzić się z rehabilitacją dziecka. Nieznane zawsze budzi lęk, a potem okazuje się, że rehabilitacja to nic strasznego, przynajmniej NDT-Bobath. Jeśli jeszcze trafimy na właściwą osobę, to nie musi być stresująca dla dziecka.

    • Dominika Wrońska

      Jasne, że rehabilitacja zwłaszcza NDT-Bobath to nic strasznego, ale sam fakt, że Twoje dziecko musi być jej poddane – czyli w jakiś sposób odbiega od „standardu”, może być ciężkie do zaakceptowania i budzić wewnętrzny opór rodzica. Zgodzisz się z tym?

  • eva

    Tak bardzo dziękuję za ten artykuł, za rzeczowe przedstawienie sprawy ale też za swoje prywatne doświadczenia. To duże wsparcie przeczytać, że więcej osób przeżywa rehabilitację dziecka w podobny sposób. Mój syn był rehabilitowany od 3 m.ż ze względu na asymetrię ułożeniową metodą Vojty, po pierwszym spotkaniu z rehabilitantką byłam załamana. Sugerowała usg przezciemiączkowe , że syn funkcjonuje na poziomie noworodka, że jest w bardzo złym stanie i płacze wyjątkowo złośliwie. Wcześniej po wizycie u lekarza rehabilitacji o niczym takim nie słyszeliśmy skonsultowaliśmy się z najlepszym w regionie neurologiem zrobiliśmy rajd po lekarzach i terapeutach, wszystko w stresie że do tej pory nikt nic nam nie powiedział że jest tak źle. Skończyło się na tym że doradzono nam zmianę terapeutki i po 1,5 m-ca asymetrii nie było. Jednak obawa została (synek ma 14 mcy) i chęć do konsultowania się ze wszystkimi specjalistami tyle złego może zrobić jedna nieprzemyślana opinia. Jeszcze raz dziekuję

    • Dominika Wrońska

      Witaj Eva,
      dziękuję Ci za Twój komentarz, Twoje słowa dużo dla mnie znaczą. Ten wpis powstał właśnie dlatego, że gdy sama byłam w podobnej sytuacji, nigdzie nie mogłam znaleźć żadnych konkretów, a specjaliści spotykani po drodze byli bardzo różni – zdarzali się świetni, ale niestety też tacy, którzy najwyraźniej minęli się z powołaniem.

      Przykro mi, że Wasza terapeutka okazała się takim nieporozumieniem. To był dla Was niepotrzebny stres. Cieszę się, że nie oparliście się tylko na tej jednej nieszczęsnej opinii i że Wasz Synek trafił później w dobre ręce. Wiesz, myślę, że taka nadwrażliwość już będzie z nami zawsze po tych doświadczeniach. Moja mała kończy niebawem 2 latka a ja i tak bacznie obserwuję jak chodzi, wstaje, obraca się, śpi – pod kątem jakości tych ruchów. Jesteś w temacie, więc domyślam się że wiesz o co chodzi 😉

      Jeszcze raz dziękuję za Twój komentarz i pozdrawiam Was serdecznie!